Providence. Tom 1

21 września 2019

Fani twórczości Alana Moore’a z pewnością ucieszyli się na wieść o tym, że brytyjski pisarz przygotował nową pozycję. Autor scenariuszy do takich komiksów jak „Watchmen” czy „Killing Joke” postanowił złożyć symboliczny hołd swojemu mistrzowi H.P. Lovecraftowi i stworzył opowieść nawiązującą w każdym aspekcie do jego twórczości. W księgarniach i sklepach internetowych dostępny jest najnowszy album Providence. Tom 1.

Opis fabuły

„Providence. Tom 1” zaczyna się bardzo realistycznie, a na pierwszych stronach komiksu brak upiorów, duchów, demonów czy superbohaterów. Robert Black, główny bohater historii, pracujący na co dzień w „New York Harald” nie ma łatwego życia i na samym początku musi się zmierzyć z szeregiem problemów. Pierwszy segment „Providence. Tom 1” opowiada jednak o perypetiach zupełnie przyziemnych, związanych z pracą w redakcji i kształtowaniem się relacji między kolegami i koleżankami po fachu. Dopiero później Alan Moore zabiera czytelnika w fascynującą podróż po niezwykłej, mrocznej twórczości H.P. Lovecrafta. Trzeba bowiem wiedzieć, że Providence to nic innego jak miasteczko, w którym żył, tworzył i zmarł H.P. Lovecraft. Młody dziennikarz, wspomniany już Robert Black, w poszukiwaniu tematu na artykuł prasowy, zupełnie przypadkowo trafia na ślad okultystycznej księgi, która w pewien tajemniczy sposób wiąże się z przeszłością mężczyzny. Właśnie w tym momencie zaczyna się właściwa fabuła „Providence. Tom 1”.

Prywatne śledztwo Roberta Blacka

Główny bohater „Providence. Tom 1” po natrafieniu na ślad mrocznej, tajemniczej księgi, postanawia wyruszyć w podróż wgłąb Ameryki, aby rozwikłać zagadkę nie tylko woluminu, ale także swojej przeszłości. Alan Moore w poszczególnych opowieściach pokazuje czytelnikowi przygody Blacka, które, co bardzo istotne, bardzo nawiązują do twórczości słynnego Lovecrafta. W komiksie „Providence. Tom 1” można znaleźć odniesienia do dzieł takich jak chociażby:

Co bardzo istotne, Alan Moore nie wykorzystuje twórczości Lovecrafta tylko po to, by zabawić odbiorcę, przerobić znane motywy i je wyśmiać. Osoby, które sięgnęły już po „Providence. Tom 1” podkreślają, że scenarzysta komiksu podchodzi do materiału źródłowego z ogromnym szacunkiem, co widać niemalże na każdej stronie komiksu. Duża liczba nawiązań z pewnością spodoba się wszystkim tym, którzy uwielbiają mitologię Cthulu. Po „Providence. Tom 1” zdecydowanie nie powinny jednak zabierać się osoby, które z tą starą mitologią nie mają nic wspólnego. Wprawdzie autor komiksu na końcu umieścił zestawienie nawiązań, jednak niewprawiony czytelnik może się nie połapać w tych wszystkich odniesieniach.

 

Aliens. Dead Orbit

11 września 2019

Obcy – powrót do korzeni

Jeśli jesteście fanami „Obcego” – stwora wymyślonego przez H.R. Gigera  na potrzeby kultowego już filmu Ridleya Scotta to najnowszy komiks z tej serii musi trafić w wasze ręce. „Aliens. Dead Orbit” bo tak oryginalnie brzmi tytuł komiksu stworzonego przez Jamesa Stokoe’a w znakomity sposób nawiązuje do wymowy filmu od którego wszystko się zaczęło czyli „ Obcy – 8 pasażer Nostromo”. To właśnie ten obraz wprowadził do gatunku sci-fi elementy grozy i horroru, które sprawdziły się świetnie jak tło dla całej akcji. Taki też jest komiks Stokoe’a trzyma w napięciu i niepewności oddając pełnię klimatu jaki powinien towarzyszyć historiom opowiadanym z perspektywy walki o przetrwanie z nieokreśloną formą życia.

Na orbicie śmierci

„Aliens. Dead Orbit” czyli w tłumaczeniu „Obcy. Orbita Śmierci” opowiada historię grupy badawczej ze stacji kosmicznej Weyland-Yutani, która natrafia na dryfujący po orbicie statek kosmiczny. W trakcie badania statku okazuje się, że jego załoga pogrążona jest w głębokim kriośnie. Wnętrze statku nosi ślady licznych zniszczeń co wzbudza zainteresowanie badaczy, którzy postanawiają wybudzić załogę napotkanego statku. Od tego momentu akcja nabiera tempa, a pochłanianie kolejnych ze 112 stron odkryje przed wami dalszy ciąg tej historii, która została znakomicie opowiedziana za pomocą rysunków, które choć odbiegają nieco stylem od tego do czego przyzwyczaił fanów twórca obcego, to mimo wszystko nie ma się wrażenia, że tytułowy obcy jest mało ksenomorficzny.

Komiks – książka

Mimo, że „Aliens. Dead Orbit” z założenia jest komiksem i taką ma formę od strony artystycznej to mimo wszystko wydanie i sposób w jaki historia została napisana (bo przecież komiks to nie tylko rysunki) daje wrażenie jakbyśmy mieli do czynienia z książką o znacznej ilości obrazków. Okładka jest twarda, dobrej jakości więc komiks świetnie będzie prezentował się na półce nie koniecznie wśród komiksów. Kredowy papier użyty do druku jest wysokiej jakości jak przystało na produkt w twardej oprawie. Wspomniane już 112 stron też nie jest liczbą kartek typową dla standardowych komiksów. Niestety cena też jest typowo książkowa i to z półki tych książek, które opiewają na znacznie więcej stron niż „Orbita Śmierci”. Jednak komiks ten jest bardzo dobrej jakości, a za jakość trzeba płacić. Ten jedyny mankament jest na pewno do przełknięcia zwłaszcza dla fanów serii.

Podsumowanie wydania

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty „Aliens. Dark Orbit” śmiało można powiedzieć, że wydanie jest warte swojej ceny, zwłaszcza pod katem jakości wykonania. Jeśli natomiast chodzi o wartość artystyczną, to nie pozostaje wam nic innego jak sprawdzić ją samodzielnie.

DC Odrodzenie: Superman. Bizzarowersum. Tom 7 – James Robinson, Peter J Tomasi, Patrick Gleason

1 września 2019

Najciekawsza seria z linii DC Odrodzenie

Superman. Bizzarowersum” należy do linii wydawniczej „DC Odrodzenie”, obejmującej lwią część komiksów amerykańskiego wydawnictwa DC Comics. To już siódmy i zarazem ostatni tom przygód Supermana, który zalicza się właśnie do tej linii wydawniczej. W tym zeszycie tytułowy bohater stawi czoło Bizzarro – prawdopodobnie jednym z najdziwniejszych jego dotychczasowych przeciwników. Na czytelników czeka trzymająca w napięciu, jedyna w swoim rodzaju historia, która porwie ich od pierwszej strony.

Niecodzienne wyzwanie

Przygodę z komiksem zaczynamy w momencie, gdy syn Bizzarro, czyli Boyzarro zakłóca sielankowy żywot rodziny Kentów. Superboy, syn Supermana zostanie zmuszony zrobić wszystko co w jego mocy, by okiełznać niezwykle potężne umiejętności nowego kolegi. Jak szybko się okazuje to dopiero początek wielkich kłopotów. Otóż tajemniczy Bizzarro sprowadza ze swojego świata ogromną armię, uzbrojoną po zęby, pełną wykolejonych superłotrów, superbohaterów, a wraz z nimi przybywa również niejaki Legion Ubawu. Ta cała wesoła ferajna przybywa w jednym celu – chce wszcząć wojnę. Uwielbiane przez Człowieka ze Stali i jego syna miasto znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, w obliczu którego ojciec i syn połączą siły, by walczyć ramię w ramię z potężnym zagrożeniem prosto z innego wymiaru. Czy ta misja zakończy się sukcesem?

Więcej od autorów tego tomu

Cała seria „Bizzarowersum” to owoc pracy rzeszy ilustratorów i scenarzystów. Peter J. Tomasi oraz Patrick Gleason – scenarzyści, którzy pracowali nad serią „Batman i Robin” – właśnie tutaj w siódmym i ostatnim tomie żegnają się z pracą nad niemal kultowym tytułem serii wydawniczej DC Odrodzenie. Obecnie Peter J. Tomasi współpracuje głównie z wydawnictwem DC Comics i zajmował się nie tylko tytułami z Supermanem w roli głównej, ale dołożył swoją cegiełkę do serii o Zielonej Latarni czy Batmanie. Drugi scenarzysta, Patrick Gleason obecnie pracuje nad takimi komiksowym cyklami jak: „Batman Rebirth” czy „Supersons” oraz zajmuje się ilustrowaniem komiksów z serii „Batman i Robin”, „Green Lantern Corps” oraz „The Amazing-Spiderman”.

Z kolei zilustrowaniem wspomnianej wcześniej serii”Superman. Bizzarowersum” zajęli się Dough Mahnke oraz Scott Godlewski. Pomógł im w tym również jeden ze scenarzystów – Patrick Gleason. Scott Godlewski pracował także przy ilustrowaniu komiksów, w których główną rolę grały takie postacie jak Batgirl, Supermanem czy Batmanem. Godlewski to także współtwórca komiksowego cyklu pt. „Copperhead” wydawanego przez Image Comics. Warto również wspomnieć o dorobku Dougha Mahnke, przykładowo o jego pracy przy takich komiksach jak: „Justice League”, „The Mask” czy „Nightwing”.